środa, 5 czerwca 2013

Gothica


FOT. Ewelina Osmólska




Bluzka - no name
Spódnica tiulowa - allegro
Buty - House
Gotycki kołnierz i mankiety - allegro
Kolczyki - Dublon
Opaska - Vintageshop.pl
Rajstopy - Gatta
Rękawiczki - vintage
Torebka - Zień dla L'Oreal

Nie należę wprawdzie do subkultury gotyckiej, ale ta estetyka zawsze mnie fascynowała, dlatego postanowiłam pokazać stylizację, która w zamierzeniu miała być nieco mroczna, jednak nie do przesady. Głównym atrybutem stylu gotyckiego jest oczywiście czerń, koronki i tiul, więc bez tego nie mogłam się obejść. Bluzka z koronkowymi rękawami została ozdobiona skórzanymi, pionowymi paseczkami oraz niewielkimi dżetami. Koronka na rękawach i rękawiczkach jest niemal identyczna, co daje poczucie scalenia - jest to inspiracja suknią Diora, w której na Met Ball zjawiła się Leelee Sobieski. W moim gotyckim looku nie mogło zabraknąć kryzy i mankietów (komplet) – kołnierz z tiulu ze srebrno-czarnym wzorem idealnie zastępuje naszyjnik, natomiast mankietów nie założyłam na nadgarstki, uznałam że zdecydowanie lepiej będą wyglądać na moich kostkach (dzięki temu buty zyskały nowym image). Moim ulubionym elementem stylizacji jest jednak tiulowa spódnica z bardzo sztywnego tiulu, jedna z warstw została ozdobiona srebrnymi gwiazdkami. Wśród dodatków znalazły się także typowo gotyckie, oczywiście czarne kolczyki. Torebka i rajstopy musiały być czarne. Opaska ze szklanymi kamieniami była jasna, zrezygnowałam z czarnego kapelusza. Bo gotycki styl ma to do siebie, że czasem balansuje na granicy przesady, a ja chciałam tego uniknąć. Moim priorytetem była kobiecość.


czwartek, 23 maja 2013

Boho likes ethno

Fot. Ewelina Osmólska

Tym razem w mojej stylizacji ewidentnie widać, że nie mogłam zdecydować się na – 'być albo nie być Pocahontas'. Dlaczego? Bo również chciałam 'być albo nie być dziewczyną ze starożytnej doliny Nilu'. Niby zagmatwane, ale z drugiej strony łączenie stylów to świetny pomysł na odświeżenie naszego wizerunku, czasem warto zaskoczyć nie tylko ludzi na ulicy, ale i samą siebie. W każdej z nas drzemie kreatywność, tak więc zachęcam do eksperymentowania. Mój look bazuje na sweterku połyskującym złotą nitką, który solidnie ozdobiono zielonymi frędzlami – trudno tu nie dostrzec indiańskich inspiracji. Idąc za ciosem dodałam długie kolczyki z szarych piór, które już totalnie kojarzą mi się z Pocahontas. Jednak na tym koniec, bo tak naprawdę nie chodziło mi o upodobnienie się do Indianki, stąd też pojawiły się legginsy w egipskie hieroglify. Kolor legginsów wpisuje się w całość, poza tym boho uwielbia wzory – w tym przypadku ma to znaczenie. Torebka połyskuje w słońcu i nie kontrastuje z legginsami. Pozostałe elementy są zielone – bluzka, buty i bransoleta z jaspisu przypominają, że frędzle przy swetrze również są zielone, więc gra kolorów jest tu wciąż obecna. Ta stylizacja to patent na łączenie tego, co tylko pozornie jest krańcowe, zabawne że w tym zestawieniu rdzenna Ameryka i odległy dla niej Egipt, wcale nie wyglądają obco. 

 
Legginsy – Black Milk Clothing
Sweterek – Asos
Buty – Bertie
Kolczyki – Glitter
Torebka - Wittchen
Bransoleta – rękodzieło z jaspisu
Bluzka - Vila



piątek, 17 maja 2013

Follow my Tracks

Fot. Marcin Małyszko

Koszulka T-shirt -  no name
Buty/shoes - Asos 
Opaska z woalką/headband - H&M 
Kolczyki/earrings - Dublon
Halka/long underskirt - vintage
Kopertówka/clutch - vintage
Rękawiczki/gloves - vintage
Rajstopy/tights - Gatta
Perły/pearls - no name
Broszka/broche - no name


Ta stylizacja to w zasadzie taki przykład - jak z niczego zrobić coś niepowtarzalnego... I jest to zdecydowanie propozycja dla indywidualistek, które nie podążają ślepo za trendami i nie sugerują się sklepowymi wystawami sieciówek, chociaż takie marki, jak H&M i Asos można nazwać masowymi. A mimo to śmiem twierdzić, że ten look nie jest masowy i łatwy do skopiowana, a jego sekretem jest po prostu zabawa modą. Właśnie w tym tkwi clue mego spojrzenia na branżę fashion - jestem zwolenniczką świadomego konsumowania mody, bo nie wszystkie trendy da się "przetrawić", choćby ze względu na typ sylwetki. Poza tym uwielbiam haute couture, a z przyczyn oczywistych to zjawisko nie ma szans zaistnieć na łamach blogów, stąd moja stylizacja jest inspirowana kunsztownym krawiectwem oraz tym, co pokazuje streetstyle. Dlatego też T-shirt okazał się obowiązkowy - w tej sytuacji odwołujący się do estetyki smokingu za sprawą nadruku. To taka żartobliwa interpretacja elegancji. Z drugiej strony koszulkę zestawiłam z perłami założonymi w niezbyt typowy sposób i dodatkowo spięłam je broszką. W tym przypadku akcesoria są bardzo ważne – kolczyki z czarnymi kamieniami, koronkowe rękawiczki, opaska z woalką i torebka ze skóry krokodyla wciąż dają poczucie, że punktem wyjścia tego looku nie jest typowa moda uliczna, tylko coś więcej. Połyskujące oxfordki w pepitkę kojarzą mi się z Alem Capone, ale i tak są gustowne i wygodne. Jednak największym atutem tej stylizacji jest dwuwarstwowa halka, którą proponuje nosić w dwóch wersjach – jako prostą, tiulową spódnicę oraz zdecydowanie bardziej nietypowo. Po prostu jedną warstwę proponuję upiąć za sprawą broszki – zarówno z tyłu i przodu formujemy tiul w warstwy, tworzące bombkę. Kreacja ładnie okala nogi, jednak ze względu na formę ma prawo poszerzać biodra, co akurat lepiej sprawdzi się w przypadku szczupłych osób. Wcięcie w talii w tym przypadku wyznaczają perły. I na koniec rajstopy lub pończochy - kiedyś obowiązkowe wśród dam.













wtorek, 14 maja 2013

Forsythia suspensa

Fot. Ewelina Osmólska


Tytuł posta jest tylko trochę enigmatyczny – na pewno każdy wie, jak wygląda forsycja, zresztą bez problemu można ją odnaleźć na zdjęciach obrazujących moją stylizację. W każdym razie ten piękny krzew kwitnący na żółto daje poczucie, że moc tkwi w tym co barwne i wyraziste. Tak więc tym razem moja stylizacja łączy zielony i fioletowy – w sumie kolory na pierwszy rzut oka krańcowe i odpychające się, jednak nie w przypadku tej sukienki, która potwierdza, że jest to część garderoby, potrafiąca ubrać totalnie. Fioletowe tło, a na nim park pełen nutek i ptaszków, ponadto zacięcie retro, dodające sukience niezwykłego uroku za sprawą koronkowych elementów – w tym sporego kołnierzyka wyglądającego jakby był wydziergany przez doświadczoną koronczarkę. Coś uroczego i sentymentalnego. Sukienka ma również podniesioną talię na modłę empire. Jednak nowoczesna grafika przypomina, że chodzi o współczesność. I to akurat wprowadza równowagę. Długie, zielone kolczyki nie są przypadkowe – lubię korespondujące kolory, więc zielone drzewka na sukience nie są już osamotnione. Jest to świetny pomysł na ożywienie looku. Fioletowe legginsy są w innym odcieniu niż sukienka, bo perfekcyjne zgrywanie kolorów nie miałoby tu sensu. Podobnie jest z bordową torebką – to taka eskalacja kolorów. Czarne buty typu T-strap również korespondują z sukienką, na której pojawiają się czarne elementy. Według mnie to idealna propozycja na spacer. Upięty koczek pozwala eksponować kolczyki. Jest uroczo i jak sądzę dziewczęco, w takim stroju można śmiało odwiedzić babcię.


Sukienka – Darimeya
Torebka – Parfois
Kolczyki - Glitter
Buty – Centro
Legginsy - House

sobota, 4 maja 2013

Fashion Week Poland i look femme fatale

Fot. Rafael Poschmann

 Bajeczny płaszcz ze zdjęciem Łodzi by Butterworth

 Make-up: szminka Shiseido, koronkowe tatuaże Eye Rock via Asos

Opis marek i więcej zdjęć stylizacji: Designeria Trendy Show

Fot. Rafael Poschmann

Na zdjęciu świetna projektantka Paulina Matuszelańska.

Opis marek i więcej zdjęć stylizacji: LOVE Pin-up

Tym razem główną myślą przewodnią był wizerunek femme fatale, niektórzy widzieli mnie już w tej stylizacji, jednak dla odmiany bardzo istotną rolę odegrał tu make-up. Koronkowe tatuaże sprawiły, że nie było osoby, która obojętnie przeszłaby obok mnie. Szczerze mówiąc sama byłam nieco zdziwiona, że jest jeszcze coś, co może wzbudzać sensację, jeśli chodzi o make-up. Cały look był nieco mroczny, ale wciąż elegancki. Zakolanówki podkreślały różnice długości pomiędzy halką i sukienką. Lubię taką zabawę w zakrywanie i odkrywanie, dzięki temu nie muszę epatować nagością. Zawsze wierzę w to, że sexapeal może być gustowny. Opaska z dużą różą z materiału i wysokie szpilki były idealnymi dodatkami. I niech ktoś powie, że czerń jest nudna :)

Sukienka - Asos Black
Buty - London Rebel
Opaska - Reserved/Claires
Zakolanówki - Gatta
Torebka - Zień dla L'Oreal
Halka - Tally Weijl 
Kolczyki - Dublon
Eye tatoo - Eye Rock/Asos





środa, 24 kwietnia 2013

Fashion Week Poland, czyli zdecydowanie w męskim stylu

MAISONS DE MODE LILLE
AGATA WOJTKIEWICZ

 MICHAŁ SZULC

MONIKA MROŃSKA FOR NORMAN


WIOLA WOŁCZYŃSKA


MMC


WOJTEK HARATYK





FILIP ROTH



PROJECT ZOA



GROME DESIGN
MARTA WACHHOLZ

TOMAOTOMO


FOT. Katarzyna Ulańska i Przemek Stoppa


 SLAVA ZAITSEV

Fot. Mikołaj Zacharow

Po edycji wiosennej Fashionphilosophy Fashion Week Poland odniosłam wrażenie, że na jesień warto zaopatrzyć się w coś w męskim stylu, na pewno w doskonale skrojoną marynarkę. Kolekcje Fall/Winter zdecydowanie pokazały, że męska moda zmienia się i to zdecydowanie na lepsze, a polska branża modowa świetnie nadąża za zmieniającymi się trendami. Chociaż warto w tym przypadku wyróżnić także zagranicznych projektantów: Zaitseva oraz Maison de Mode Lille. Sama osobiście bym przygarnęła niebieski garnitur MMC oraz de facto męską propozycję Moniki Mrońskiej - aż poczułam chęć zostania dandysem z muszką! Zaskoczył także Haratyk - doskonałe stylizacje, spodnie w fantastyczne desenie. Project Zoa jakby otarł się o lata 80-te, ale wszystko to miało sens i polot. Grome Design natomiast poszedł w kierunku nonszalancji - to co męskie nabrało cech kobiecych w bardzo subtelny sposób. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że moda męska może mnie zaskoczyć, zawsze wydawała mi się taka przewidywalna, a jednak nie jest to do końca prawda...














wtorek, 2 kwietnia 2013

Ahoy Sailor!

 
Fot. Kasia Komar z People Places Details

Żakiet wełniany – Markina vintage
Opaska – Vintageshop.pl
Pierścionek – Vintageshop.pl
Ogrodniczki – Mini Blue Jeans
Kalosze – Hegos
Torebka – Dior vintage
Kolczyki – vintage
Rękawiczki - vintage

 
Od dawna chodziły mi po głowie marynarskie klimaty, które dość często powracają w kolekcjach wiosna-lato. Jednak chyba nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała przełamać tej konwencji. Zwłaszcza, że marzec mamy wręcz zimowy, a ja nie należę do osób, które próbują walczyć z pogodą orężem w postaci stricte letnich stylizacji. A ponieważ pory roku jeszcze mi się nie mylą, to jednak mój look został osadzony gdzieś pomiędzy zimą i wiosną. Dlatego też wełniany, ciepły żakiet mocno inspirowany kapitańską marynarką mogę uznać za punkt wyjścia, złote guziki z kotwicami współgrają z biżuterią, na której ten motyw jest powtarzalny. Kolczyki vintage z czerwonymi i granatowymi akcentami oraz niebiesko-biały pierścionek na dwa palce, zostały zachowane w morskich klimatach. Jeansowe ogrodniczki wprawdzie kojarzą się z majtkiem szorującym pokład, ale gorsetowy krój sprawia, że są dużo bardziej kobiece, co potwierdzają też hafty na kieszonkach. Dla odmiany bluzka z żabotem i opaska są zdecydowanie związane z reinterpretacją stylu XVIII-wiecznych piratów. Jednak to nie koniec. Są jeszcze typowo wiosenne kalosze w gazetowy wzór – na wypadek, gdyby mój statek jednak tonął ;) Poza tym taka nowoczesna piratka jak ja, lubiąca retro, zdecydowanie potrzebowała długich rękawiczek ze srebrnym haftem, który jak widać nie gryzie się ze złotym kolorem pierścionka. Bardzo lubię w tym looku nie tylko kolorystyczną spójność, ale i widoczny związek pomiędzy elementami stroju, dlatego też granatowa kopertówka Diora nie mogła trafić lepiej. Bawiąc się morską konwencją starałam się pokazać fajne inspiracje, które nie muszą być całkowicie schematyczne.