czwartek, 18 lipca 2013

Red Mania




Zawsze wydawało mi się, że fioletowy jest moim ulubionym kolorem, jednak patrząc na częstotliwość z jaką kupuję czerwone rzeczy, muszę stwierdzić, że jestem wielką fanką czerwieni. W zasadzie rzadko łączę ten kolor z innymi barwami, a to dlatego, że jest w nim coś absolutnego i nie lubię zakłócać tej perfekcji. Mimo to nie zapominam o łączeniu różnych faktur. W tej stylizacji sukienka typu hi low znalazła się w centrum uwagi nie bez powodu - ładnie odkrywa dekolt i ramiona za sprawą gorsetowego kroju, wszyte fiszbiny i drapowania są atutem tej sukienki. Mimo to długi tren jest moim ulubionym elementem tej kreacji, gdy unosi się na wietrze wygląda po prostu zjawiskowo, a całość jest elegancka i sexy zarazem. Ten look tworzy również duża, czerwona kokarda z rafii ozdobiona piórkami i tasiemką, jest spektakularna i przyciąga wzrok. Dzięki temu, że sukienka i fascynator są w podobnym kolorze, nie ma poczucia przesadnej krzykliwości tego zestawu, cóż to prawda - czasem mniej znaczy więcej. Dlatego buty typu peep-toe są również czerwone, jedynie torebka puzderko łączy czerwień, róż i zieleń, aby można było chociaż na moment oderwać wzrok od absolutnej czerwieni.

Sukienka/dress - TFNC
Fascynator/fascinator - Asos
Buty/ shoes - Gabor
Torebka/bag - Aldo

czwartek, 20 czerwca 2013

Peas of fun


Fot. Ewelina Osmólska

Kombinezon - Papaya
Opaska - no name
Buty - vintage z szafy cioci
Torebka - Bee-Line Acc.


Czerwony i fioletowy to moje ulubione kolory, jednak muszę przyznać, że czerwony zawsze robi największe wrażenie, bo jest niesamowicie wyrazisty. Białe groszki w tym przypadku są na drugim planie, bo akcesoria i paznokcie są także czerwone. W tej stylizacji trudno nie doszukać się inspiracji stylem pin-up - kombinezon, szorty i kwiat we włosach świetnie przywołują estetykę lat 50-tych. Kropki spodobają się fankom retro. Jednoczęściowy kombi ma swój niepowtarzalny urok, jest wiązany w talii, więc podkreśla proporcje sylwetki, a także eksponuje nogi. Ramiączka ma również regulowane. Idealny na upał, ubiera kompleksowo - propozycja dla tych, którzy nie przepadają za zestawami typu bluzka+spódnica lub spodnie. Do tego czerwona torebka w urocze serduszka oraz buty. Istotnym elementem stylizacji jest duży kwiat z satyny, który zwraca uwagę, polecam tego typu zabawę z opaskami dla dziewczyn, które nie lubią lub nie potrafią czesać się w fantazyjny sposób. Efekt jest zawsze spektakularny, a sama opaska to banalny twór ;) Sam kwiat kupiłam w sklepie z akcesoriami do włosów, aby lepiej się trzymał przypięłam go do opaski oklejonej przeze mnie czerwoną taśmą. Wszystko pod kolor. I na koniec oczywiście czerwona szminka, bez której ten look nie byłby perfect!







piątek, 14 czerwca 2013

Vintage Nymph

Fot. Ewelina Osmólska

Sukienka - Markwald vintage
Torebka - Gloria Vanderbilt vintage
Buty - Dee Zee
Legginsy - Gatta
Opaska - DIY
Kolczyki - Dublon
Pasek - łańcuszek od torebki

Gdy pierwszy raz zobaczyłam tę sukienkę stwierdziłam: no way wygląda jak koszula nocna! A później pomyślałam, że dobry stylista jest w stanie zrobić z niczego coś ciekawego, a więc i z "koszuli nocnej" można zrobić fajną sukienkę. Bo dobra stylizacja potrafi zdziałać cuda. Estetyka vintage bywa trudna do ogrania, jednak ja jestem zdania, że dobrze dobrane dodatki mogą wszystko zmienić na korzyść i tak też się stało. Jak zwykle poszłam tropem kolorów, połączenie fioletu i jasnoniebieskiego wygląda świetnie na sukience, jednak to fiolet pojawia się wśród dodatków, bo niebieski sprawiłby, że stylizacja okazałaby się senna, wręcz mdła. Sukienka była zbyt szeroka w talii, więc potrzebny był pasek - akurat nie miałam pod ręką czegoś fioletowego, więc odczepiłam łańcuszek od torebki, który dobrze kontrastuje ze zwiewną sukienką. Dodatki powinny być nieco "cięższe", aby look "koszuli nocnej" zginął bezpowrotnie, dlatego też dobrałam fioletowe botki, a nie delikatne sandałki. Założyłam również lawendowe legginsy. Opaskę na włosach zrobiłam sama - kupiłam zwykłą satynową opaskę, do której przyczepiłam motylki z piór zakupione w kwiaciarni. Proste, ale efektowne. Do tego delikatne, różowe kolczyki i rusałka lub nimfa w stylu vintage gotowa :)









środa, 5 czerwca 2013

Gothica


FOT. Ewelina Osmólska




Bluzka - no name
Spódnica tiulowa - allegro
Buty - House
Gotycki kołnierz i mankiety - allegro
Kolczyki - Dublon
Opaska - Vintageshop.pl
Rajstopy - Gatta
Rękawiczki - vintage
Torebka - Zień dla L'Oreal

Nie należę wprawdzie do subkultury gotyckiej, ale ta estetyka zawsze mnie fascynowała, dlatego postanowiłam pokazać stylizację, która w zamierzeniu miała być nieco mroczna, jednak nie do przesady. Głównym atrybutem stylu gotyckiego jest oczywiście czerń, koronki i tiul, więc bez tego nie mogłam się obejść. Bluzka z koronkowymi rękawami została ozdobiona skórzanymi, pionowymi paseczkami oraz niewielkimi dżetami. Koronka na rękawach i rękawiczkach jest niemal identyczna, co daje poczucie scalenia - jest to inspiracja suknią Diora, w której na Met Ball zjawiła się Leelee Sobieski. W moim gotyckim looku nie mogło zabraknąć kryzy i mankietów (komplet) – kołnierz z tiulu ze srebrno-czarnym wzorem idealnie zastępuje naszyjnik, natomiast mankietów nie założyłam na nadgarstki, uznałam że zdecydowanie lepiej będą wyglądać na moich kostkach (dzięki temu buty zyskały nowym image). Moim ulubionym elementem stylizacji jest jednak tiulowa spódnica z bardzo sztywnego tiulu, jedna z warstw została ozdobiona srebrnymi gwiazdkami. Wśród dodatków znalazły się także typowo gotyckie, oczywiście czarne kolczyki. Torebka i rajstopy musiały być czarne. Opaska ze szklanymi kamieniami była jasna, zrezygnowałam z czarnego kapelusza. Bo gotycki styl ma to do siebie, że czasem balansuje na granicy przesady, a ja chciałam tego uniknąć. Moim priorytetem była kobiecość.


czwartek, 23 maja 2013

Boho likes ethno

Fot. Ewelina Osmólska

Tym razem w mojej stylizacji ewidentnie widać, że nie mogłam zdecydować się na – 'być albo nie być Pocahontas'. Dlaczego? Bo również chciałam 'być albo nie być dziewczyną ze starożytnej doliny Nilu'. Niby zagmatwane, ale z drugiej strony łączenie stylów to świetny pomysł na odświeżenie naszego wizerunku, czasem warto zaskoczyć nie tylko ludzi na ulicy, ale i samą siebie. W każdej z nas drzemie kreatywność, tak więc zachęcam do eksperymentowania. Mój look bazuje na sweterku połyskującym złotą nitką, który solidnie ozdobiono zielonymi frędzlami – trudno tu nie dostrzec indiańskich inspiracji. Idąc za ciosem dodałam długie kolczyki z szarych piór, które już totalnie kojarzą mi się z Pocahontas. Jednak na tym koniec, bo tak naprawdę nie chodziło mi o upodobnienie się do Indianki, stąd też pojawiły się legginsy w egipskie hieroglify. Kolor legginsów wpisuje się w całość, poza tym boho uwielbia wzory – w tym przypadku ma to znaczenie. Torebka połyskuje w słońcu i nie kontrastuje z legginsami. Pozostałe elementy są zielone – bluzka, buty i bransoleta z jaspisu przypominają, że frędzle przy swetrze również są zielone, więc gra kolorów jest tu wciąż obecna. Ta stylizacja to patent na łączenie tego, co tylko pozornie jest krańcowe, zabawne że w tym zestawieniu rdzenna Ameryka i odległy dla niej Egipt, wcale nie wyglądają obco. 

 
Legginsy – Black Milk Clothing
Sweterek – Asos
Buty – Bertie
Kolczyki – Glitter
Torebka - Wittchen
Bransoleta – rękodzieło z jaspisu
Bluzka - Vila



piątek, 17 maja 2013

Follow my Tracks

Fot. Marcin Małyszko

Koszulka T-shirt -  no name
Buty/shoes - Asos 
Opaska z woalką/headband - H&M 
Kolczyki/earrings - Dublon
Halka/long underskirt - vintage
Kopertówka/clutch - vintage
Rękawiczki/gloves - vintage
Rajstopy/tights - Gatta
Perły/pearls - no name
Broszka/broche - no name


Ta stylizacja to w zasadzie taki przykład - jak z niczego zrobić coś niepowtarzalnego... I jest to zdecydowanie propozycja dla indywidualistek, które nie podążają ślepo za trendami i nie sugerują się sklepowymi wystawami sieciówek, chociaż takie marki, jak H&M i Asos można nazwać masowymi. A mimo to śmiem twierdzić, że ten look nie jest masowy i łatwy do skopiowana, a jego sekretem jest po prostu zabawa modą. Właśnie w tym tkwi clue mego spojrzenia na branżę fashion - jestem zwolenniczką świadomego konsumowania mody, bo nie wszystkie trendy da się "przetrawić", choćby ze względu na typ sylwetki. Poza tym uwielbiam haute couture, a z przyczyn oczywistych to zjawisko nie ma szans zaistnieć na łamach blogów, stąd moja stylizacja jest inspirowana kunsztownym krawiectwem oraz tym, co pokazuje streetstyle. Dlatego też T-shirt okazał się obowiązkowy - w tej sytuacji odwołujący się do estetyki smokingu za sprawą nadruku. To taka żartobliwa interpretacja elegancji. Z drugiej strony koszulkę zestawiłam z perłami założonymi w niezbyt typowy sposób i dodatkowo spięłam je broszką. W tym przypadku akcesoria są bardzo ważne – kolczyki z czarnymi kamieniami, koronkowe rękawiczki, opaska z woalką i torebka ze skóry krokodyla wciąż dają poczucie, że punktem wyjścia tego looku nie jest typowa moda uliczna, tylko coś więcej. Połyskujące oxfordki w pepitkę kojarzą mi się z Alem Capone, ale i tak są gustowne i wygodne. Jednak największym atutem tej stylizacji jest dwuwarstwowa halka, którą proponuje nosić w dwóch wersjach – jako prostą, tiulową spódnicę oraz zdecydowanie bardziej nietypowo. Po prostu jedną warstwę proponuję upiąć za sprawą broszki – zarówno z tyłu i przodu formujemy tiul w warstwy, tworzące bombkę. Kreacja ładnie okala nogi, jednak ze względu na formę ma prawo poszerzać biodra, co akurat lepiej sprawdzi się w przypadku szczupłych osób. Wcięcie w talii w tym przypadku wyznaczają perły. I na koniec rajstopy lub pończochy - kiedyś obowiązkowe wśród dam.













wtorek, 14 maja 2013

Forsythia suspensa

Fot. Ewelina Osmólska


Tytuł posta jest tylko trochę enigmatyczny – na pewno każdy wie, jak wygląda forsycja, zresztą bez problemu można ją odnaleźć na zdjęciach obrazujących moją stylizację. W każdym razie ten piękny krzew kwitnący na żółto daje poczucie, że moc tkwi w tym co barwne i wyraziste. Tak więc tym razem moja stylizacja łączy zielony i fioletowy – w sumie kolory na pierwszy rzut oka krańcowe i odpychające się, jednak nie w przypadku tej sukienki, która potwierdza, że jest to część garderoby, potrafiąca ubrać totalnie. Fioletowe tło, a na nim park pełen nutek i ptaszków, ponadto zacięcie retro, dodające sukience niezwykłego uroku za sprawą koronkowych elementów – w tym sporego kołnierzyka wyglądającego jakby był wydziergany przez doświadczoną koronczarkę. Coś uroczego i sentymentalnego. Sukienka ma również podniesioną talię na modłę empire. Jednak nowoczesna grafika przypomina, że chodzi o współczesność. I to akurat wprowadza równowagę. Długie, zielone kolczyki nie są przypadkowe – lubię korespondujące kolory, więc zielone drzewka na sukience nie są już osamotnione. Jest to świetny pomysł na ożywienie looku. Fioletowe legginsy są w innym odcieniu niż sukienka, bo perfekcyjne zgrywanie kolorów nie miałoby tu sensu. Podobnie jest z bordową torebką – to taka eskalacja kolorów. Czarne buty typu T-strap również korespondują z sukienką, na której pojawiają się czarne elementy. Według mnie to idealna propozycja na spacer. Upięty koczek pozwala eksponować kolczyki. Jest uroczo i jak sądzę dziewczęco, w takim stroju można śmiało odwiedzić babcię.


Sukienka – Darimeya
Torebka – Parfois
Kolczyki - Glitter
Buty – Centro
Legginsy - House